Bądź dla siebie dobry!

Bądź dla siebie dobry!

Jako nastolatka pisałam pamiętniki. Opisywałam w nich codzienne wydarzenia, jak również te, które były niezwykłe. Przyszedł jednak dzień, kiedy wiedziona jakimiś uczuciami – wstydem, zażenowaniem – wszystkie swoje pamiętniki spaliłam w piecu dziadków. Do dzisiaj tego żałuję. Żałuję, bo mogłabym przypomnieć sobie jak się wtedy czułam, jak zmieniały się moje poglądy, co było najważniejsze. To, co na pewno zapamiętałam z tego okresu, to huśtawki nastrojów – „dołowanie się” przy smutnej muzyce aby zaraz przenosić góry – oraz fakt, że nie rozumiałam co się ze mną dzieje i dużą potrzebę zrozumienia siebie. Bardzo lubiłam (i nadal lubię!) czytać książki, dużo z nich się dowiadywałam. Więc gdybym wtedy miała jakiś poradnik, który pozwoliłby mi zrozumieć dojrzewanie oraz w łagodniejszy sposób przez nie przejść, to byłoby mi zdecydowanie łatwiej. Mając to wszystko w pamięci uważam, że warto przyjrzeć się nowemu poradnikowi GWP pióra Karen Bluth „Na emocjonalnej karuzeli”.

 

Całkiem niedawno rozmawiałam z jednym z uczniów, który przechodził stany emocjonalne bardzo typowe dla wieku dorastania: poczucie osamotnienia, niedorównywania innym czy doświadczania zmiennych nastrojów. Widziałam w nim silną potrzebę zrozumienia siebie oraz poczucia bycia akceptowanym, „bycia na miejscu” tam, gdzie żyje. Powiedziałam mu wtedy, że mam w zanadrzu książkę, która może mu pomóc, jednak muszę ją najpierw przeczytać, aby polecić. Miałam na myśli właśnie „Na emocjonalnej karuzeli” i dzisiaj jestem w stanie na jej temat wypowiedzieć się, co z chęcią uczynię.

 

Samowspółczucie i życzliwość dla siebie to podstawy, na których opiera się program zawarty w książce. Nastolatki, będąc pod wpływem surowości i krytycyzmu wobec samych siebie, zapominają, że troska o siebie i własny stan psychiczny jest czymś, co przynależy również im, a nie tylko ich przyjaciołom. Nieustanne kontrolowanie swojej osoby i porównywanie się pod kątem przystawania do grupy, jakkolwiek mające uzasadnienie w rozwijającym się mózgu i ewolucji, jest męczące, podkopujące wiarę w siebie oraz skłania do słuchania „wewnętrznego krytyka”, „administratora” czy ulegania błędom poznawczym. Niezależnie jaki nurt teoretyczny czy nazewnictwo przyjmiemy, najważniejsza jest przede wszystkim praktyczna praca nad emocjami, uważnością czy stresem, a te elementy właśnie odnajdziemy tej książce.

 

 

Na początku nastolatek będzie mógł zdać sobie sprawę z tego, że zmiany (wewnętrzne i zewnętrzne) będą teraz jego udziałem, szczególnie, że książka wspomina o czasie dorastania w kontekście zmiany szkoły na średnią. Niezależnie jednak od tego trudnego momentu, dużo młodych ludzi doświadcza „aktualizacji” w wielu sferach swojego życia i ważne, aby mieć świadomość, że stany emocjonalne, które im towarzyszą są czymś naturalnym. Aby jednak sobie z nimi radzić, warto sięgnąć po różne metody / techniki pomocne w radzeniu sobie. Należą do nich uważność, czyli skupianie się na obecnej chwili, dzięki czemu młody człowiek jest w stanie zdystansować się od krytycznych myśli: zauważyć je (oraz towarzyszące im odczucia) i pozwolić im przeminąć. Ale to nie wszystko, co może wesprzeć młodego człowieka w rozwojowi samowspółczucia, które jest niezwykle ważne. Kolejnymi elementami są życzliwość dla siebie, czyli kierowanie ku sobie życzliwych słów wsparcia w trudnych chwilach oraz wspólne człowieczeństwo, co oznacza po prostu świadomość, że inne nastolatki znajdują się w mniej – więcej tym samym etapie rozwoju emocjonalno – poznawczego. Wszystkie te elementy mają odpowiednie ćwiczenia w książce. Znajdziemy w niej propozycje związane z elementami arteterapii, fizycznego zaangażowania ciała (w tym również zmysłów), mowy wewnętrznej czy medytacją. Każdy znajdzie coś wartego uwagi. A ćwiczenie, które mi osobiście bardzo zapadło w pamięć – to „kojący dotyk”. Polega ono na wykonywaniu pewnych gestów w stosunku do własnego ciała w celu okazania sobie samo współczucia. Te gesty to przykładowo kładzenie dłoni na sercu lub gładzenie się po policzku. Przyznam, że sama wykonywałam to ćwiczenie i poczułam po nim ukojenie, odprężenie, które wypełniło moje ciało i myślę, że może być ono pomocne, gdyż jesteśmy ewolucyjnie zaprogramowani na potrzebę dotyku uwalniającego oksytocynę (poczucie szczęścia), co sprawia, że czujemy się lepiej. Kiedy więc nie mamy przy sobie kogoś, kto mógłby nas tym dotykiem wesprzeć, to to ćwiczenie pomoże w samoukojeniu.

 

Oprócz ćwiczeń książka zawiera trochę teorii, jednak jest ona napisana w krótki, konkretny i przystępny sposób, dzięki czemu nie zanudza i nie zniechęca, a raczej wciąga w opowiadane przez siebie treści. Uzupełnianie zawartości o cytaty z wypowiedzi nastolatków umacnia przekonanie w młodym człowieku, który pracuje nad sobą z wykorzystaniem tej książki, że treści te mogą mu pomóc, skoro okazały się wspierające dla innych ludzi w jego wieku. Dodatkowo, podejście do ćwiczeń jak do eksperymentów, testów, które mają zmienić życie na lepsze, z jednoczesnym zachęceniem do dostosowywania ich do siebie i swoich potrzeb, czyni program bardziej uniwersalnym, elastycznym, dzięki czemu nastolatki będą miały pełniejszą kontrolę, ale również swobodę w dobieraniu sposobów, które będą wobec siebie praktykować.

 

 

Po lekturze tej książki stwierdzam, ze mogę ją polecić nie tylko dla swojego ucznia – bo uważam, że pomoże mu osiągać spokój wewnętrzny – ale również dorosłym. Ćwiczenia samowspółczucia mogą ułatwić codzienne życie, wypełniając je życzliwością i uważnością, co zdejmuje z barków wiele stresów – w sposób dosłowny i w przenośni. Zajrzyjcie więc w nią, kiedy będziecie tego potrzebować – myślę, że warto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powrót do góry

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij