Zaprzyjaźnij się z lękiem!

Zaprzyjaźnij się z lękiem!

„Nie masz się czym przejmować, to tylko ja. Kiedy stoję tak blisko ciebie, twoje ciało może reagować właśnie w taki sposób. Zdarza się to wszystkim ludziom i nie jest niebezpieczne”. Kto wypowiada te słowa? I kogo mogą dotyczyć? Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam was dzisiaj do przeczytania recenzji dzieła Artura Gębki „Znikodem i zagadka Lęku”.

W tej książce poznajemy Nikodema – chłopca popełniającego błędy, które mogą się zdarzyć każdemu: pomylić się podczas odpowiedzi, nie trafić w piłkę podczas meczu, powiedzieć gafę. Jednak dla niego urastają one do rangi prześladujących go myśli i obrazów, które nie chcą zniknąć – bo jak wiemy umysł ludzki jest tak skonstruowany, że im bardziej chcemy zaprzeczyć swoim odczuciom i myślom, tym częściej on nam je podsuwa. Na domiar wszystkiego w jego życiu pojawia się Tajemnicza Postać. Na początku nie wie kim ona jest i czego chce, ale z biegiem czasu wszystko staje się jaśniejsze.

Nikodem, z powodu dolegliwości ze strony ciała i niezrozumienia własnego umysłu, powoli przeistacza się w Znikodema – „chłopca, który niby jest, ale jakby go nie było”. Myśli, które go nawiedzają w związku z jego trudnościami odczuwanymi w szkole, podsłuchiwanie rozmów rodziców, którzy mają przeciwne stanowiska wychowawcze (mama chroniąca i zlękniona, tata zasadniczy i próbujący radzić sobie z problemami w surowy sposób) pogłębiają jego dolegliwości. Dodatkowo sytuację pogarsza przedstawienie rozgrywane przez jego klasę w którym chciałby zabrać, ale z powodu swoich przekonań, dolegliwości fizycznych i Tajemniczej Postaci nie jest w stanie. Aby uporać się z tym wszystkim ucieka, ale dogania go ów Nieznajomy – i przedstawia się jako Lęk. To spotkanie nie jest jednak miłe, gdyż Znikodem obwinia Lęk o najtrudniejsze chwile i odczucia ze swojego życia. Przez walkę z częścią siebie – bo Lęk wyglądał tak, jak chłopiec – nie był w stanie funkcjonować normalnie (odrabiać lekcji, uczestniczyć w przedstawieniu, brać udział w przyjemnych aktywnościach). Zaprzeczał, odrzucał myśli związane z trudnymi, lękowymi chwilami, gdyż „przywoływał tym Lęk – a tego nie chciał za żadne skarby”. Przez to zaczął znikać – stawać się dla innych niewidzialny, gdyż nie chciał, aby inni widzieli jego błędy, bo taka świadomość była dla niego trudna do zniesienia. Nie mógł zrozumieć jednej ważnej rzeczy: że potrzebuje Lęku, aby poznać siebie. Bez niego Nikodemowi brakowało kawałka siebie: tego, który go chronił. W jaki sposób potoczy się ta historia? Czy Znikodem stanie się na powrót Nikodemem? I czy zaryzykuje poznanie swojego lęku? Tego wam nie zdradzę, jednak historia daje wiele do myślenia.

Poprzez personifikację lęku i przedstawianie go jako części człowieka, którą zresztą jest, dziecko uzyskuje prosty, a jednocześnie ciekawy  i jasny obraz tego, czym lęk jest, jakie są jego objawy fizyczne i w jakich sytuacjach się pojawia (jego funkcja). Bardzo jasno wybrzmiewa fakt, że jest on naturalny i potrzebny w niektórych sytuacjach, jednak podejście i myślenie danej osoby jest w stanie wypaczyć i utrudnić akceptację obecności tej niełatwej w odczuwaniu emocji. Dodatkowo, na postawę młodych ludzi wobec lęku mają wpływ osoby z otoczenia – rówieśnicy oraz dorośli. Widać to dosadnie na przykładach bohaterów drugoplanowych, gdyż chłopca otaczają postacie o bardzo sugerujących imionach. Mama NiewidziAla, która jest postacią bezbarwną, niezapadającą w pamięć oraz zatroskaną o los syna i podważającą jego umiejętności dostosowania się, AjeśLidia – sąsiadka dostrzegająca wokół same trudności, popełniająca błędy wyolbrzymiania i przecenienia prawdopodobieństwa zaistnienia problemów, czy ojciec Sztymon – zasadniczy, nie okazujący uczuć, skupiający się na uzyskaniu poprawy kosztem nie dopuszczania do siebie emocji. Każda z tych osób ma swoje własne, różniące się od siebie, lęki, które wpływają na ich życie, jak również postawę i odbiór ich przez chłopca. Mama chce być niewidzialna i nieoceniana przez innych, tacie wpajano od dzieciństwa, że mężczyzna nie boi się i jest za wszelką cenę twardy, a sąsiadka wyszukiwała niebezpieczeństwa. Swoje obawy dorośli mogą nieświadomie przenosić na dzieci. Dzięki zrozumieniu istoty własnych lęku przez rodziców mogą oni zaakceptować swoje odczucia i skutecznie wspierać dzieci – w tym celu warto wykorzystać ćwiczenia z końca książki, które prowadzą przez etapy oswajania się z lękami.

 

 

Muszę przyznać, że jestem oczarowana tą książką. Plastyczność, a przy tym prostota przekazu, które są w niej obecne, sprawiają, że młody czytelnik jest w stanie zrozumieć istotę swoich odczuć i przeżyć. Założenia Terapii Akceptacji i Zaangażowania, stanowiące podstawę teoretyczną zawartych w książce ćwiczeń, są w taki sposób wplecione w narrację, że chłonie się je mimo woli: pozwolenie na zaistnienie lęku, działanie w służbie swoich wartości, pomimo obecności tego trudnego uczucia, a ostatecznie odejście tej emocji. Wszystko to osadzone w realiach życia bliskiego dla dziecka sprawia, że sedno i przesłanie trafia do odbiorcy. Tę książkę warto czytać z własnym dzieckiem, jak również omawiać podczas zajęć z zakresu psychoedukacji lub terapeutycznych. Możecie również posłużyć się moimi kartami, do których macie dostęp poniżej.

karty pracy w formacie pdf – KLIK!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powrót do góry

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij