Dopóki żyjemy będziemy doświadczać cierpienia. Naszym wyborem jest co z tym zrobimy.

Dopóki żyjemy będziemy doświadczać cierpienia. Naszym wyborem jest co z tym zrobimy.

Cierpienie nieodłącznie wiąże się z życiem człowieka, i jak zauważa Russ Harris, jeśli będziemy żyć wystarczająco długo, to doświadczymy jakiegoś trudnego, traumatycznego doświadczenia. Takie wydarzenia to nie tylko brutalna przemoc, wojna, bankructwo, ale też śmierć bliskiej osoby, rozwód czy koniec bardzo ważnej relacji. W takich chwilach ludzie przechodzą przez różne etapy, które wchodzą w skład procesu nazywanego żałobą. Tym trudnym w przeżywaniu doświadczeniom towarzyszą naturalne człowiekowi reakcje organizmu na lęk czy stres: walka, ucieczka czy zamieranie. Jeśli człowiek pozwoli im się osaczać lub wręcz opanowywać, to jego życie przez dłuższy czas będzie pełne przeciągającego się bólu.

Jest jednak możliwość nauczenia się radzenia sobie z tymi trudnymi stanami i emocjami, wynikającymi z życiowych sytuacji. Z pomocą przychodzi nam terapia akceptacji i zaangażowania, a nowa na polskim rynku książka Russa Harrisa „Zderzenie z rzeczywistością” pomoże czytelnikowi nauczyć się wspierających sposobów reagowania na stres.

Chociaż pozycja ta jest zaadresowana do osób dorosłych, to podwaliny stojące za terapią ACT są uniwersalne i warto je stosować w pracy z młodymi ludźmi. Wszak nie tylko ludziom dojrzałym towarzyszą trudne doświadczenia z którymi ciężko sobie poradzić. Pierwsze związki, poszukiwanie tożsamości, próby budowania autonomii powodują wiele stresów, które są bardzo silnie przeżywane przez młodzież. Uważam więc, że treści zawarte w książce można adaptować do pracy z młodzieżą.

 

 

Ćwiczenia, które są zawarte w książce są napisane przystępnym, przyjemnym językiem, z czego zresztą słynie pan Russ Harris. Czytając jego propozycje dotyczące radzenia sobie z trudną rzeczywistością można odnieść wrażenie, że rozmawia się z przyjacielem, kimś, kto nie tylko chce nas zrozumieć, ale życzliwie wspiera w procesie zdrowienia. Trzy części zawarte w książce prowadzą nas przez reorganizację życia po traumie, odbudowie rzeczywistości czyli podejmowaniu starań aby życie stawało się ponownie pełne pasji oraz rewitalizacji. Techniki ACT – owskie, które tam znajdziemy, to między innymi:

  • Techniki zauważania (zakotwiczenia) co dzieje się w ciele, uznawania tego i nazywania, pozwalające neutralizować obezwładniający wpływ niektórych wytworów umysłu,
  • Techniki robienia miejsca dla trudnych emocji, dystansowania się od trudnych „umysłowych” historii czyli te związane z uważnością
  • Techniki – ćwiczenia, które mają za zadanie wspierać w dążeniu do życia pełnego ważnych wartości oraz wyznaczania celów.

Są one bardzo pomocne we wspieraniu ludzi w odpuszczaniu (czyli braku kurczowego trzymania się trudnych myśli i doświadczeń i pozwalaniu im być takimi jakie są) i próbie życia mimo trudnych wydarzeń towarzyszących im na co dzień. Przecież ludzkie istnienie nie powinno polegać tylko na kontrolowaniu rzeczywistości lub byciu kontrolowanym przez czynniki zewnętrzne i wewnętrzne. Warto zaniechać tych starań i stać się otwartym na swoje myśli, uczucia i wspomnienia: dać im zaistnieć, uznać je i pozwolić na odejście w dogodnej chwili. Być ciekawym, nieosądzającym, tylko obserwującym wszelkie towarzyszące nam doznania, dzięki czemu można dostrzec powody naszych reakcji, a tym samym zrozumieć siebie i wspierać a nie sabotować. Nie jest to od początku proste, jak również nie uwolni człowieka od trudnych przeżyć, gdyż nie jest możliwa zmiana przeszłości. Techniki ACT pozwolą jednak żyć MIMO tego, co było, dzięki czemu można szybciej zdrowieć psychicznie i próbować układać swoje życie w ważnych dla siebie wartościach na nowo.

 

 

To, co napisałam, to bardziej techniczna część i jak najbardziej adekwatna do treści książki. Jest jeszcze inna część recenzji, ta, która jest we mnie. Nie przeżywam obecnie żadnych traum takich, jak opisuje pan Harris. W moim życiu jest jednak wiele codziennych obciążeń, niedociągnięć, zdarzają się dni „aby przeżyć”. Pozostawiają one we mnie ślady, które niezaopiekowanie, piętrzą się i domagają się uwagi, robiąc to czasem w sposób gwałtowny. Kiedy więc przeczytałam fragmenty na temat samowspólczucia, oraz wróciłam do praktykowania zarzucania kotwicy, mój umysł, ciało i zmysły zaczęły czuć ulgę. I jak wiemy, życie nadal trwa, a ja reaguję różnymi, intensywnymi uczuciami, to jednak dzięki samowspółczuciu mogę inaczej patrzeć na to, co mnie spotyka: robię miejsce na te odczucia, dając sobie przestrzeń i czas na ich doznanie, jednocześnie nie zaprzeczając im. To cenne doświadczenie. Polecam więc szczerze ćwiczenie, które oprawiłam graficznie i umieściłam na obrazie załączonym do tego wpisu. Samowspółczucie wspiera w życzliwym traktowaniu siebie w obliczu różnych doświadczeń, więc warto siebie potraktować jak traktujemy najlepszego przyjaciela.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powrót na górę

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij