Rodzic jako bezpieczna przystań

Rodzic jako bezpieczna przystań

Edukacja emocjonalna dzieci jest ważnym elementem w drodze do satysfakcjonującego życia. Nie bez kozery coraz więcej firm prywatnych przygląda się kompetencjom miękkim podczas procesu rekrutacji. W skład tych umiejętności w dużej mierze wchodzą zasoby osobiste, społeczne jak i te dotyczące kontroli emocjonalnej. Wiadomo, że pracownik na ważnym stanowisku, który potrafi powściągnąć gwałtowne reakcje, dogada się z innymi i wynegocjuje kompromis jest chętniej widziany w kręgu firmy.

 

Wydaje się to dalekie i abstrakcyjne w kontekście naszych podopiecznych, jednak w przyszłości będą oni szukać pracy marzeń, trwałych związków i samospełnienia. A jak im to zapewnić jeśli nie poprzez odpowiednią edukację emocjonalną i społeczną? Specjaliści szkolni, oprócz zajęć z zakresu kompetencji emocjonalno – społecznych, starają się przy nadarzających się okazjach prowadzić psychoedukację rodziców. W końcu to oni są przy swoich dzieciach na bieżąco, interesują się ich życiem i próbują wspierać w pełnym rozwoju. Jeśli więc opiekunowie będą mieć świadomość jak ważne jest radzenie sobie z emocjami, to będą w stanie w korzystny sposób wpływać na dzieci w tej sferze.

 

Podczas procesu edukowania dzieci w temacie emocji na pewno warto mieć podstawową wiedzę o działaniu układu nerwowego i związanych z nim reakcjami ciała, gdyż są one nierozerwalnie związane z uczuciami. Jak pamiętamy, jedną z najistotniejszych składowych w mózgu jest ciało migdałowate. To ono w dużej mierze jest odpowiedzialne za reakcję organizmu w zagrażającej sytuacji. Rzecz w tym, że ludzkie życie jest mniej niebezpieczne, niż w czasach neandertalskich, kiedy to działanie tej części mózgu często decydowało o życiu. Ciało migdałowate nie ma o tym pojęcia – jeśli czuje zagrożenie kartkówką, rozmową czy przykrym komentarzem, to w odpowiedni sposób da znać o tym dla właściciela. Wtedy to następuje jedna z reakcji uwarunkowanych przez ewolucję: walka, ucieczka lub zamrożenie. Kiedy młody człowiek jest w jednym z tych stanów, nie jest możliwe, aby jasno myślał – w tym momencie rozumowanie jest zamglone, a dziecko doświadcza owładnięcia przez emocje, można powiedzieć, że ono w nich „tonie”. Skoro więc tak jest, to mądrością życiowych dorosłych jest wspieranie młodych ludzi w „przepłynięciu” tej emocjonalnej powodzi.

 

 

 

Tylko jak to zrobić?

  • Zadbać o własny spokój wewnętrzny i znać reakcje swojego ciała w trudnych chwilach. Świadomość własnych doznań pomoże w efektywniejszy sposób zapanować nad swoją reakcją. Dzięki temu rodzic uchroni się od impulsywnego zachowania i wybierze rozważniejszą reakcję. Rozumowe i jednocześnie empatyczne podejście do faktu, że dziecko jest pod wpływem silnych emocji pomoże zdystansować się od przykrych zachowań nimi spowodowanych, przywołać spokój wewnętrzny oraz przejść wspólnie z dzieckiem przez proces studzenia jego emocji.
  • Akceptować emocje dziecka. Zaakceptowanie faktu, że ono rzeczywiście tak odczuwa daną sytuację i w związku z tym nieprzekonywanie go, że tak nie jest, odda szacunek małemu człowiekowi i sprawi, że będzie stopniowo nabierać zaufania do bezwarunkowej akceptacji dorosłego (akceptacji dziecka i jego emocji, zachowanie jakie z tego wynika to temat na spokojną rozmowę później).
  • Wspierać dziecko poprzez prostą edukację emocjonalną. Rodzic nie musi być specjalistą żeby uczyć dziecko zwracania uwagi na to, co ono czuje. Komunikaty „Widzę, że coś się dzieje”, „Jestem przy tobie”, „Chcę cię wysłuchać” dają sygnał, że interesujemy się dzieckiem. Ważna jest przy tym spokojna rozmowa na temat tego, co i w jakim stopniu wyzwala te trudne emocje (np skala 1-10, skala sygnalizacji świetlnej, itp.), a następnie wspólne odnajdywanie strategii wspierających rozładowanie emocji.

 

To tylko trzy elementy, jednak zajęcie się nimi może w istotnym stopniu wpłynąć na jakość życia emocjonalnego młodego człowieka, gdyż wielkie zmiany zaczynają się od małych kroków, a każda rozmowa o emocjach oswaja temat i zachęca, aby w razie trudności przychodzić po wsparcie, jeśli dziecko będzie tego potrzebować.

 

 

Do napisania tego posta zainspirowała mnie książka Allison Edwards „Trafiony, zatopiony!”, która wyszła nakładem wydawnictwa Levyz Books. Jest to poradnik, który w bardzo przystępny sposób wspiera opiekunów w przechodzeniu przez emocjonalną powódź dzieci. Prosto napisana teoria dotycząca biologii emocji, prawidłowości rządzących układem nerwowym, zwracania uwagi na znaczenie doświadczeń życiowych młodych ludzi oraz sposoby na poradzenie sobie z natłokiem uczuć – to tylko kilka ważnych elementów, które znajdziemy w książce. Pozycja ta stanowi również kopalnię pięknych i mądrych cytatów – spisałam ich dużo i będę poddawać je analizie co jakiś czas na moim blogu. W książce odnajdziemy również część poświęconą strategiom szkolnym, więc nauczyciele i specjaliści znajdą tutaj przydatne treści. Z ręką na sercu mogę napisać, że jest to jeden z najfajniejszych wpierających poradników, które do tej pory napotkałam i mogę go szczerze polecić.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powrót na górę

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij